Jesteś tutaj    /   Trzy pytania do...    /   Trzy pytania do...    Drukuj
POLECAMY

 

Nowości

Przewodnika po Dobrych Książkach
 

Joanna Wachowiak

Kot kameleon


 

  Łukasz Olszacki

Bajka o tym, jak błędny rycerz

nie uratował królewny

a smok nie przeszedł

na wegetarianizm

 


 

Justyna Bednarek

Nowe przygody skarpetek


1. W gronie Klubów Czytających Rodzin, „ Urwisowo”, którego powstanie Pani zainicjowała jest jedynym Klubem działającym w warunkach „ domowych”. Pozostałe Kluby powstały głównie przy bibliotekach               i  przedszkolach. Nie ukrywam, że liczyliśmy na większą inicjatywę samych rodziców… Warto taki Klub powołać ?​Jak wyglądają Wasze spotkania ?

 

Oczywiście, że warto! Choć dla nas to tylko nadanie nazwy naszym spotkaniom, które już przedtem się odbywały. Kiedyś jeszcze bez dzieci, a gdy pojawiły się dzieci, to siłą rzeczy zaczęły i one uczestniczyć. Jako, że jesteśmy (w większości) grupą przyjaciółek z czasów liceum, znamy się wiele lat, a przyjaźń przetrwała, to tematów do rozmów mamy sporo. A że wszystkie czytamy książki, to i o nich często rozmawiałyśmy. Gdy stałyśmy się mamami, ważny stał się też dobór wartościowej literatury dla naszych dzieci. Dyskutowałyśmy, co warto czytać, a dzieci pożyczały sobie nawzajem książki. Kiedy trafiłam na stronę Rodzinnego Czytania, pomyślałam, że właściwie pozostaje mi tylko wysłać zgłoszenie. I tak oto powstało URWISOWO. Nasz Klubik w sensie formalnym jest jeszcze bardzo „młody” , jak zresztą również jego dziecięca część. Spotkania, jak to z przedszkolakami ( i tuptusiami) bywa, są dość żywiołowe. Nie zawsze uda się skupić na czytaniu, ale dzięki wymianie informacji ze spotkania wychodzimy z nową wiedzą o fajnych książkach, które zafascynowały któreś z dzieci. Nie ukrywam, że równie ważnym  elementem jest dyskusja o książkach, które czytamy my, dorośli. W tym czasie dzieci oddają się zawsze twórczej zabawie. I wszyscy są zadowoleni…

A co do inicjatywy rodziców, to myślę że jest wiele rodzin podobnych do naszych. Ludzie chyba obawiają się formalizowania, wpisywania się w jakieś struktury. Sądzą, że to będzie od nich wiele wymagało, że powinni być specjalistami, a nie po prostu rodzicami. Może też nie dostrzegają dość konkretnych korzyści…

 

 

  1. Od kiedy czyta Pani swoim dzieciom ? Czy obserwuje Pani jakieś „ efekty” takiego sposobu spędzania czasu z dzieckiem? Czym staje się codzienne czytanie dla rodzica ? Na ogół koncentrujemy się na „korzyściach”  dziecka ?

 

Swoim dzieciom czytam od kiedy stało się to możliwe. Przyznaję, że nie jestem z mam czytających do brzucha. Co prawda młodsze dziecko trochę się mojego czytania nasłuchało, bo w czasie ciąży czytałam starszemu. Ale żeby tak bezpośrednio do jeszcze ukrytego przede mną Malucha, to ja akurat nie potrafiłabym. Dziś z prawie roczną córeczką głownie przewracamy kartki, bo to fascynuje ją najbardziej. A że  wychodzę z założenia, że książka powinna jednoznacznie kojarzyć się z przyjemnością, to pozwalam jej na „kartkowanie” jej małych książeczek i moich czasem sporych książek. Czasem uda się przeczytać jakąś małą rymowankę, pokazać na kotka czy krówkę. I na razie tyle albo aż tyle. Z synem czytamy dużo. Mamy swój wieczorny rytuał opowiadania i czytania bajek. Problem jest tylko jeden, że Karolowi książek nigdy dość. A przecież wspólne czytanie zaczynało się kilka lat temu tak, jak z Karoliną, od pojedynczych wyrazów…

A efekty? Byłoby co wymieniać, ale może ograniczę się do jednego, ale za to dla mnie znaczącego. W czasie wspólnych zakupów mój pięcioletni syn wybierze nową książkę zamiast na przykład batonika (choć słodycze oczywiście uwielbia).

Czym dla mnie jest czytanie z dzieckiem? Najprościej mówiąc cudownym czasem spędzanym razem. To chwile, kiedy gdzieś znika zmęczenie po całym dniu, po prostu odpoczywam. Tak, jak na czytanie dla siebie czasem brakuje mi czasu, to na czytanie synowi zabraknąć go nie może, bo Karol po prostu na to nie pozwoli. Śmiem twierdzić, że ten wieczorny rytuał czytania pozwala mi zachować równowagę, pozytywny nastrój, nabrać sił do zmierzenia się z następnym dniem. Ot, taki bardzo zdrowy dla wszystkich antydepresant! Ponadto, uczę się od mojego dziecka twórczej postawy wobec rzeczywistości, nieustannego stawiania nieoczywistych pytań i tej zwyczajnej-niezwyczajnej radości życia.

 

 

  1. Prowadzi Pani blog poświęcony  książkom psychologicznym. Recenzuje Pani m.in. poradniki dla rodziców. Półki uginają się od książek, które mają nam pomóc w wychowaniu dzieci, jak zatem dokonuje Pani wyboru tych, które warto polecić innym ?

 

Dla mnie liczą się przede wszystkim dwa proste kryteria. Pierwszym i podstawowym jest to, czy książka pozwala czytelnikowi lepiej zrozumieć dziecko, czy pokazuje świat z jego perspektywy. Cytując za Korczakiem można by powiedzieć, że w dobrej książce z zakresu wychowania „nie ma dzieci, są ludzie”. Dobry poradnik dla rodziców w centrum stawia dziecko. W kiepskim na pierwszym planie jest autor zachwycający się swoją „odkrywczą metodą wychowawczą”, zainteresowany przede wszystkim tym, by czytelnik podziwiał jego „wspaniałą osobę”.

W parze ze spełnianiem pierwszego kryterium idzie z reguły drugie: czy książka zwiększa samoświadomość rodzica, pozwala mu lepiej poznać samego siebie, czyli czy służy rozwojowi nie tylko dziecka, ale i rodzica. Zresztą autentyczne wspieranie przez rodzica rozwoju dziecka wiąże się dość ściśle z rozwojem samego rodzica. W poradnikach delikatnie mówiąc mało wartościowych, o których nie piszę na blogu, dziecko jest obiektem treningu czy wręcz tresury. Natomiast rodzic traktowany jest jak ktoś niezdolny do samodzielnych refleksji oraz decyzji, komu trzeba dać instrukcję obsługi dziecka i trochę postraszyć, że jak nie będzie jej przestrzegał to na pewno coś (w sensie dziecko) zepsuje. Smutne, ale jest takich książek sporo i znajdują swoich czytelników.  Polecam te, w których rodzice i dzieci to ludzie, zdolni do dialogu, spojrzenia sobie w oczy, do empatii.

 

     
4. Proszę dokończyć zdanie: Rodzinne czytanie to….

 

... czas, który liczy się podwójnie, czas darowany dzieciom i sobie.


 

Polecamy blog Pani Katarzyny : 

http://ksiazkapsychologiczna.blogspot.com/

Książka psychologiczna na facebooku

 

Pytania zadawała: Marzanna Kuszyńska

maj, 2013

Trzy pytania do... Ewy Karolak

Wspólne przeżywania innych światów,
czyli trzy pytania do Ewy Karolak,
autorki wyróżnionej w Konkursie
im. Astrid Lindgren książki
pt. „Tajemnice Krasnego Lasu”.

Trzy pytania do Małgorzaty Swędrowskiej

Zima zdaje się szczególnie sprzyjać rodzinnemu czytaniu. O to, jak wprowadzać dodatkowe elementy, które sprawią, że ten wspólny czas z książką stanie się wyjątkowy i magiczny pytamy Małgorzatę Swędrowską, animatorkę znakomitych warsztatów literackich dla dzieci i nauczycielkę edukacji wczesnoszkolnej.

Projekt zrealizowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Projekt graficzny strony: Anita Głowińska; wykonanie: InforpolNET